Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
twórczość czytelników

Obraz dziecka

Mężczyzna wolnym krokiem idzie przez park. Mimo, że rosną tu przepiękne, stare modrzewie, nie rozgląda się dookoła. Zbliża się wieczór, słońce zaszło już jakiś czas temu i teraz drogę oświetlają jasne latarnie. W pewnym momencie wszystkie gasną. On tego nie zauważa. Jest pogrążony we własnym świecie. Idzie dalej. Potyka się, mimo, że nie należy do niezdarnych osób. Traci równowagę. Upada na lekko błotnistą, nie do końca ubitą ziemię. Przeklina cicho, zauważywszy, że pobrudził swój cienki, wiosenny płaszcz. Podnosi głowę, zbierając się z klęczek. Zauważa kilkuletnią dziewczynkę. Nawet w panującym tutaj półmroku widzi jej pszenicznie jasne włoski i bystre, chabrowe oczęta. Co ona tu robi? Jest późno. Dlaczego znalazła się sama w parku? Mała podchodzi do niego. Lustruje go wzrokiem. W jej oczach widać głębię i jakby ponadczasową mądrość. To tylko złudzenie. Chwilę potem, w małych błękitnych jeziorkach, pojawiają się psotne iskierki.

Więcej…
 

Niezwykły przypadek Martyny Gewalt (cz.2)

Spiskowcy krzątali się przy zacumowanych u brzegu berlinkach. Przyświecali sobie dwiema lub trzema kamfinowymi latarkami. Choć zbliżała się wiosna, zmrok zapadał jeszcze wcześnie, co ułatwiało działalność wszystkim podziemnym działaczom i buntownikom. Ci krzątali się przy łodziach, ładując na nie ciężkie skrzynie. Marceli przyglądał się powstańcom zza rogu na wpół zawalonej chałupy, stojącej u wylotu uliczki. Powoli żuł tytoń, co jakiś czas spluwał ze złością na ziemię. Starał się wypatrzyć czy wśród garbiących się pod ciężarami sylwetek da się rozpoznać znajomą postać Włodka zwanego Okularnikiem. Dziś nadeszła na niego pora i drań skończy tam gdzie jego miejsce – w zimnej celi X Pawilonu. Tam carscy oprawcy dobiorą mu się do skóry i za wszystko zapłaci. Przede wszystkim za wystawienie przyjaciela i podebranie mu dziewczyny.

Więcej…
 

Niezwykły przypadek Martyny Gewalt (cz.1)

Od strony Wisły wiał zaskakująco ciepły, jak na połowę lutego, wiatr. Słońce znikało już za dachami ruder Powiśla, ostatnie jego promienie ślizgały się po nabrzeżu. Przy zacumowanych rybackich batach siedziało pięć dziewcząt. Każda trzymała miedzy nogami wiklinowy kosz, do którego wpadały rybie wnętrzności, sprawnie wypruwane przez młodzieńcze ręce, uzbrojone w ostre, zakrzywione nożyki do patroszenia. Córki rybaków musiały się śpieszyć, by przed zapadnięciem zmroku oczyścić ryby, tak by połów ułożyć jeszcze w skrzyniach z lodem, które przed świtem ich ojcowie zawiozą na staromiejskie targowisko. Ręce kostniały z chłodu, karki bolały od ciągłego schylania się po ryby, ale młode kobiety i tak co chwila wybuchały śmiechem, gdy najstarsza z nich – Martyna – opowiadała o starających się o nią konkurentach.

Więcej…
 

Wakacje

Kiedy wróciłem z pracy i zarzuciłem płaszcz na wieszak, moja żona wzięła mnie za rękę i poprowadziła do pokoju, po czym wskazała miejsce na kanapie. Zrozumiałem, że chce o czymś poważnie porozmawiać. Ale teraz? Człowiek wraca zmęczony z pracy, a ta wykorzystuje moment, żeby osiągnąć swoje. No nic, mimo wszystko niezmiernie ciekaw byłem, co też moja luba wymyśliła.

Więcej…
 

Kontener

Zamrugał oczami. Kilka kropel deszczu gwałtownie przeszło w ulewę, kiedy podążał wzrokiem za ulatującym wysoko gołębiem. Zamruczał coś pod nosem i schował procę do kieszeni swojej brudnej kurtki. Znajdował się na podwórzu, na tyłach kamienicy stojącej przy ulicy Wrocławskiej. Postanowił, że najlepszym sposobem ukrycia się przed deszczem będzie schowanie się w kontenerze na śmieci, do którego przed chwilą zaglądał. Nie było wyjścia. Nie przy każdym bloku mieszkalnym w mieście stanowiska składowania odpadów miały zadaszenia, które pozwoliłyby uniknąć włażenia do środka, ale duszący zapach wcale mu nie przeszkadzał. Całkiem sprawnie wgramolił się na krawędź pojemnika i wylądował na pokładzie śmieci. Spojrzał raz jeszcze w niebo i gdy zobaczył je zasnute ciemnymi chmurami, znów coś zamamrotał, pociągnął za pokrywę tak, żeby nie domykać jej do końca i wcisnął się w kąt. Nasłuchiwał przez jakiś czas kropli bębniących w blachę. Brzmiały jak pociski z karabinu maszynowego uderzające w pancerz jakiegoś wozu bojowego. Czując się bezpiecznie i wygodnie w takim wozie, oparł się głową o jego twardy bok i próbował zasnąć. Udało mu się dopiero, gdy podłożył sobie mięciutki worek ze śmieciami.

Więcej…
 


Strona 2 z 3

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Helen Fitzgerald

Wstyd

- - - - -

Chiara Schiavano

365 uśmiechów dla Ciebie

- - - - -

Marcin Urbaś

Biegać każdy może

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Kobieta czuje się dziś bezpieczna, gdy ma zawód i sama zarabia" - wywiad z Hanną Kowalewską

X X X X X

"Dulszczyzna w Krakowie ma swoją długą tradycję" - rozmowa z Markiem Harnym

X X X X X

"Nie robię z nich aniołów'"- wywiad z Arturem Górskim

patronujemy

Dakota

Michał Piedziewicz

^^^^^

Pies Baskerville'ów

Arthur Conan Doyle

^^^^^

Posiadacz

John Galsworthy

^^^^^

Filip

Leopold Tyrmand

^^^^^

Życie pszczół

Maurice Maeterlinck

^^^^^

Villette

Charlotte Bronte


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.