Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
twórczość czytelników

Życie kibica

Siedzieliśmy w barze piwnym, czy jak to się teraz ładnie mówi - w pubie. Kilkanaście okrągłych stolików, szafa grająca, rozwieszone dwie tarcze do darta. W lokalu było gwarno, zapach chmielu roztaczał się dookoła, a dym papierosowy drażnił nozdrza. Jeden ze stolików należał do nas - czterech młodzieńców. Zewnętrznie niewiele się różniliśmy - wszyscy postawni, nieźle zbudowani, z identycznymi fryzurami, jeśli włosy długości trzech milimetrów można w ogóle określić mianem fryzury. Mały, Rolnik, Stefan (Kulas) i ja. Rozmawialiśmy o meczu naszej ukochanej drużyny, której wiernie kibicowaliśmy od wielu, wielu lat.

Więcej…
 

Standardowy zestaw samotności (cz.2)

Śmierć ciotki to siedemset. Śmierć wuja to jedna setka mniej.

Ciężki dzień to tysiąc. Występ dziecka – sto dwadzieścia pięć za godzinę. Kościół to sto pięćdziesiąt.

Jedyna rzecz, na którą nie posiadamy regularnego cennika, to śmierć dziecka. Takie sytuacje zawsze negocjowane są indywidualnie. I rzadko ludzie mogą sobie na coś takiego pozwolić. Nie każdy operator jest też w stanie taką pracę w ogóle wytrzymać. Żeby spełnić wymagania do tego rodzaju zlecenia, musimy przechodzić specjalnie szkolenia. Ludzie udają się później często na chorobowe, a większość po prostu nie jest w stanie sobie z czymś takim psychicznie poradzić. Od kiedy jestem tu zatrudniony, nie mieliśmy żadnego takiego zlecenia, więc trudno w ogóle powiedzieć, co z tego, co mówią, jest prawdą, a co tylko mitem. Plotki głoszą, że jeśli zrobisz takie zlecenie, możesz wziąć wolne na całą resztę miesiąca.

Deepa to zawsze kusiło. Nie warto, mówiłem mu.

– OK, więc może nie dla ciebie – odpowiadał. – Lepiej pilnuj swoich spraw.

Więcej…
 

Standardowy zestaw samotności (cz.1)

Standardowy zestaw samotności (Standard Loneliness Package)

autor: Charles Yu, przełożył: Jakub Małecki

Leczenie kanałowe to jakieś sto pięćdziesiąt. Mniej więcej, w zależności od tego, kto je wykonuje. Migrena to dwieście.

Nie to, żebym ja zgarniał całe te pieniądze. Otrzymuje je firma. Ja zarabiam dwanaście dolarów na godzinę, plus zwrot kosztów za środki przeciwbólowe. Nie to, żeby działały.

Odczuwam ból za pieniądze. Ból innych ludzi. Fizyczny, emocjonalny, co tylko sobie zażyczysz.

Ból, podobnie jak czas, jest iluzją, wiem o tym. Wiem. Tak, wiem, wiem. Kierownik zmiany nieustannie mi o tym przypomina. Szczerze mówiąc, to nie pomaga. Kiedy po raz trzeci jednego dnia ktoś łamie ci nogę, niewiele może pomóc.

Więcej…
 

Świt zmierzchu (cz.2)

Powrót do domu był dla niej koszmarem. Roztrzęsiona matka, natychmiast zabrała ją do fryzjera, który jej postrzępione włosy ułożył w krótką, schludną fryzurkę. Nie zabrakło też długiego, nieprzyjemnego wykładu. Przeglądając się w dużym lustrze, Amy stwierdziła, że wolała jednak tamten stan. Nie była jednak na tyle nierozsądna, żeby wyrazić swoje uczucia na głos.

Więcej…
 

Świt zmierzchu (cz.1)

Niebo było pochmurne. Zanosiło się na deszcz. Amy wyszła z domu raźnym krokiem. Nie mogła spóźnić się do szkoły. Pierwsza klasa to nie przelewki, a ona jeszcze miała coś do załatwienia. Na ganku stał Rafał, student, który wynajmował u nich pokój. Przebiegła koło niego jak błyskawica, jedynie machając mu na pożegnanie ręką. Mimo, że zawsze był dla niej miły, nie przepadała za nim. Nie była pewna czy sprawiały to jego złociste, kręcone włosy, czy zawsze elegancko wyprasowane koszule i spodnie w kant, a może zupełnie coś innego. Po prostu nie i już. Pędziła dalej, nie zatrzymując się nawet na złapanie oddechu. W końcu dotarła do celu. Stare, zakratowane, piwniczne okienko, znajdujące się między ślepymi ścianami pobliskich bloków. Amy przykucnęła przy nim, zaglądając do środka. Pisnęła z zachwytu. Ciągle tu były. Na dole, w płytkiej dziurze, bawiły się bure kocięta. W żaden sposób nie reagowały na obecność dziewczynki. Przyzwyczaiły się już, że codziennie je odwiedza. Wyciągnęła z kieszeni woreczek z suchą karmą, ukradzioną Doris, ich domowej, perskiej kocicy. Nie sądziła, żeby tamta miała coś przeciwko, bo i tak codziennie dostawała od mamy różne, za każdy razem bardziej wyszukane frykasy. Miała ze sobą także jakieś stare, wyciągnięte ze strychu ubrania. To, żeby kociakom było wygodniej. Starannie wepchnęła je przez kraty piwnicznego okienka. Maluchy obwąchały je ciekawie, a potem zabrały się do zabawy, polegającej na tarmoszeniu wszystkiego i darciu na strzępy. Amy roześmiała się zadowolona. Były takie rozkoszne!

Więcej…
 


Strona 1 z 3

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Janusz M. Jastrzębski

Bestie. Zbrodnie i kary

- - - - -

Irene Corona

Szatan nienazwany

- - - - -

Elizabeth Gilbert

Wielka Magia

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Kobieta czuje się dziś bezpieczna, gdy ma zawód i sama zarabia" - wywiad z Hanną Kowalewską

X X X X X

"Dulszczyzna w Krakowie ma swoją długą tradycję" - rozmowa z Markiem Harnym

X X X X X

"Nie robię z nich aniołów'"- wywiad z Arturem Górskim

patronujemy

Dakota

Michał Piedziewicz

^^^^^

Pies Baskerville'ów

Arthur Conan Doyle

^^^^^

Posiadacz

John Galsworthy

^^^^^

Filip

Leopold Tyrmand

^^^^^

Życie pszczół

Maurice Maeterlinck

^^^^^

Villette

Charlotte Bronte


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.