Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

"Z weną twórczą nie mam najmniejszych problemów" – rozmowa z Krzysztofem Koziołkiem

Krzysztof Koziołek w 2007 roku zadebiutował „Drogą bez powrotu”, dwa lata później wydał „Świętą tajemnicę”. W 2010 roku ukazała się jego powieść „Miecz zdrady”, za którą został zgłoszony do Paszportu Polityki i nominowany do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego.

W 2011 roku autor otrzymał Lubuską Nagrodę Literacką dla najbardziej obiecującego lubuskiego pisarza.

Urodził się w 1978 roku w Zielonej Górze, obecnie mieszka w Nowej Soli. Ukończył politologię na Uniwersytecie Zielonogórskim, przez ponad osiem lat pracował jako dziennikarz - najpierw w ‘Gazecie Lubuskiej’, następnie w ‘Tygodniku Krąg’. Pod koniec ubiegłego roku zrezygnował z etatu, aby móc w pełni poświęcić się twórczości prozatorskiej.

 

Ludwik Mańczak: Całkowicie zrezygnowałeś z dziennikarstwa, czy jeszcze gdzieś pisujesz?

Krzysztof Koziołek: Pracuję dla gazet już jedynie sporadycznie. Piszę powieści, a potem pilotuję ich wydawanie i sprzedaż, nie da się tego robić po godzinach pracy na etacie, gdyż ziemska doba ma tylko 24 godziny :)

 

Odczuwasz teraz większy komfort pracy? Pierwsze swoje powieści, z braku wolnego czasu, pisałeś podobno późnymi wieczorami i nocami.

Paradoksalnie, odkąd odszedłem z pracy w redakcji, mam mniej czasu na pisanie powieści, gdyż jego lwią część pochłaniają sprawy związane z procesem wydawniczym i marketingiem, dużo jeżdżę też na spotkania autorskie do bibliotek w całym kraju. Gdy już więc uda mi się wyrwać kilka godzin w tygodniu na pisanie, jestem wniebowzięty!

 

Skąd zrodził się pomysł na powieść 'Premier musi zginąć'? Długo dojrzewał, czy może powstał spontanicznie?

Wracając ze Szrenicy w Karkonoszach, przechodziłem obok ujęcia wody pitnej dla Szklarskiej Poręby i pomyślałem sobie: co by było, gdyby ktoś je zatruł? Tak zaczęło się budowanie akcji „Premiera”. Sama powieść powstawała chyba przez pół roku, pisana wieczorami i w nocy. Natomiast była gotowa dwa lata temu, a w te wakacje zaczęły się dziać rzeczy, które sobie w niej wymyśliłem, jak choćby zatrucie wody na Dolnym Śląsku, czy paraliż pociągów na międzynarodowej trasie kolejowej Warszawa - Berlin.

 

Słyszałem, że po napisaniu 'Premiera' czytałeś go od deski do deski aż osiem razy. Chyba jesteś jednym z niewielu autorów, który aż tak bardzo profesjonalnie podchodzi do swojej twórczości.

Zarówno ja, jak i mój redaktor staramy się mocno przykładać do pracy, bardzo nam zależy na tym, by książka była jak najbardziej „czysta”, choć błędy, niestety, się zdarzają. Przy pracy nad „Premierem” musiałem ją przeczytać osiem razy i to w ciągu zaledwie dwóch miesięcy!

 

Czy pisanie powieści w odcinkach do prasy sprawia frajdę, czy też po pewnym czasie staje się uciążliwe? Pytam, bo swego czasu sam pisałem minipowieść dla jednej gazety,  i o ile na początku sprawiało mi to przyjemność, po kilkunastu odcinkach zaczęło mnie trochę męczyć. Wena twórcza na zawołanie nie chciała przychodzić...

Z weną twórczą nie mam najmniejszych problemów, jedyny kłopot to znaleźć czas na pisanie. Jeśli chodzi o powieści w odcinkach do prasy, jest to wyzwanie, gdyż każdy odcinek musi być równej wielkości, nie może być zbyt wielu bohaterów, żeby czytelnik się nie pogubił, a akcja musi być dużo bardziej wartka i mocno skondensowana. Pracy jest więcej, niż przy „normalnej” powieści, ale i frajda większa. Pamiętam, że przy „Trupie w winnicy” do dziesiątego odcinka nie wiedziałem, kto zamordował wiceprezydenta Zielonej Góry! Do tego czasu byłem jednocześnie pisarzem i czytelnikiem, tyle że ten pierwszy miał jakieś pięć sekund przewagi nad tym drugim :)

 

Przeczytałem w którymś z wywiadów, że dawniej czytałeś nawet sto książek rocznie. Jak się tego dokonuje? Przyznam, że ja w swoich latach świetności nie przekraczałem 40-50 pozycji w roku.

Kryminały, sensacje, thrillery i powieści przygodowe czytam z prędkością 100-120 stron na minutę, więc gdy miałem więcej czasu, nie było problemu, żeby przeczytać 100 książek rocznie. Czytałem w autobusie, na przerwach w szkole, na okienkach na uczelni. Podejrzewam, że owe pochłanianie powieści miało wpływ na to, że dzisiaj tak łatwo przychodzi mi ich pisanie.

 

Jak Twoim zdaniem prezentuje się współczesna polska literatura sensacyjna/kryminalna? Czy nasi autorzy mogą się równać z pisarzami zagranicznymi?

Odpowiem nieco przewrotnie: to raczej pisarzy zagranicznych należałoby spytać, czy mogą się porównywać z autorami znad Wisły i Odry. Mamy świetnych autorów, że wymienię tylko Krajewskiego, Czubaja, Wrońskiego, Miłoszewskiego, Kotowskiego, Jodełkę, Skowrońskiego czy  Konatkowskiego. Bardzo często polscy pisarze tworzą lepsze kryminały i sensacje od zagranicznych, natomiast o wiele trudniej jest z przebiciem się w mediach. A prawa rynku są takie, że sprzedają się wcale nie najlepsze powieści, tylko te najbardziej promowane. Kiedyś w pewnym wydawnictwie, do którego złożyłem propozycję wydawniczą, usłyszałem, że owszem, powieść jest dobra, ale w wypromowanie mojej osoby firma musiałaby wyłożyć grubą kasę, podczas gdy za te pieniądze kupi prawa do kilku, kilkunastu powieści drugoligowych autorów z zagranicy, wciśnie ich w telewizję śniadaniową i sprawa będzie załatwiona. Chyba nie bez przyczyny na Facebooku działa profil „Czytajmy polskich autorów”.

 

Niebawem ma się ukazać książka pt. 'Trzy dni Sokoła', składająca się z trzech powieści, które wcześniej ukazywały się w odcinkach. A czy mógłbyś przedstawić dalsze plany? Jest już jakiś gotowy tekst w szufladzie?

Trochę tego jest. Kryminał skandynawski „Czwarta śmierć” jest niemal gotowy, wkrótce trafi do redakcji. Kończę pisanie thrillera prawniczego „Ława przysięgłych”, zacząłem też pracę nad kryminałem, który będzie oparty na autentycznych wydarzeniach z życia pewnego policjanta i antyterrorysty. Ta ostatnia historia jest tym bardziej porażająca, że napisało ją samo życie. Plany wydawnicze też mam bardzo ambitne, bo przynajmniej dwie z tych trzech powieści chciałbym wydać w 2012 roku.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Piotr Gociek

POzamiatane. Jak Platforma...

- - - - -

Irene Corona

Szatan nienazwany

- - - - -

Elizabeth Gilbert

Wielka Magia

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Kobieta czuje się dziś bezpieczna, gdy ma zawód i sama zarabia" - wywiad z Hanną Kowalewską

X X X X X

"Dulszczyzna w Krakowie ma swoją długą tradycję" - rozmowa z Markiem Harnym

X X X X X

"Nie robię z nich aniołów'"- wywiad z Arturem Górskim

patronujemy

Wajda. Kronika wypadków...

Bartosz Michalak

^^^^^

Zginęła mi sosna

Katarzyna Ryrych

^^^^^

Trzej muszkieterowie

Aleksander Dumas

^^^^^

Siedem dalekich rejsów

Leopold Tyrmand

^^^^^

Lśnienie księżyca

Edith Wharton

^^^^^

Jamnikarium

Agata Tuszyńska


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.