Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

"Fascynuje mnie polski Lwów, którego już nie ma" - rozmowa z Pawłem Jaszczukiem

Paweł Jaszczuk (ur.1954) to olsztyński prozaik i dramaturg, który debiutował ponad ćwierć wieku temu powieścią Testament Schlichtingera (1991), ale popularność i uznanie zyskał kilkanaście lat później, dzięki serii powieści kryminalnych retro z lwowskim dziennikarzem śledczym Jakubem Sternem. Już pierwsza z nich, zatytułowana Foresta Umbra (2004), zdobyła Nagrodę Wielkiego Kalibru. Jaszczuk pisze kryminały retro w odmianie noir, z wyrazistym, wciąż pakującym się w kłopoty, głównym bohaterem oraz mrocznymi, pełnymi brutalnych zbrodni intrygami kryminalnymi.

Ludwik Mańczak: Większość autorów w Polsce nie otrzymuje za swoją twórczość na tyle dobrych pieniędzy, żeby skupić się tylko i wyłącznie na pisaniu, więc bardzo często na co dzień zajmują się rzeczami zupełnie niezwiązanymi z literaturą. Żeby nie szukać daleko: ostatnio w naszym serwisie ukazały  się wywiady z młodymi pisarkami - Ewa Zdunek pracuje jako mediator sądowy, a Katarzyna Berenika Miszczuk jest lekarzem. A u Pana jak wygląda sytuacja w tej kwestii? Czy łatwo Panu godzić pracę zawodową z twórczością literacką?

Paweł Jaszczuk: Zawodowo jestem inżynierem po Politechnice Gdańskiej. Nie wiem, czy łatwiej by mi przyszła twórczość literacka, gdybym nie pracował w swoim zawodzie i siedział w jakiejś redakcji za biurkiem. Takie fantazje mnie nachodziły, ale szybko sprowadzała mnie na ziemię rodzina, którą trzeba było nakarmić i ubrać. Swoją drogą uważam, że twórczość literacka nie może być oderwana od życia, całkowicie wymyślona. Ludzi z krwi i kości poznaje się w bezpośrednim kontakcie. Jestem przykładem tego, że udaje się pogodzić twórczość z pracą zawodową. W każdym razie nie mam z tym większych problemów, ale są tacy, którzy na siłę chcieliby mnie gdzieś zaszufladkować. Wtedy podaję im przykład Joanny Chmielewskiej, mistrzyni polskiego kryminału, która ukończyła Politechnikę Warszawską i uzyskała tytuł inżyniera architekta. Jeśli ten przykład nie wystarcza, przypominam o Czechowie, który ukończył studia medyczne w Moskwie, lecz jego powołaniem była literatura. Jestem mocno zakotwiczony w świecie realnym. Narzucam sobie reżim. Wstaję wcześnie, co nie jest wśród pisarzy czymś wyjątkowym. O świcie pojawiają się zaskakujące myśli i skojarzenia, a jeśli mój kot Jowisz wyciągnie się przy komputerowej myszy i łyknę aromatycznej zielonej herbaty, powieść „pisze się sama”.

„Foresta Umbra”, powieść nagrodzona Wielkim Kalibrem w 2005r., to chyba jeden z pierwszych kryminałów retro. Wprawdzie nie jestem wielkim znawcą tego gatunku, ale pamiętam, że parę lat przed 2005r. Marek Krajewski wystartował z serią z Wrocławiem i Eberhardem Mockem w roli głównej, a Marcin Wroński na pewno trochę po 2005r. z Lublinem i "Zygą" Maciejewskim. Czyli można powiedzieć, że jest Pan jednym z prekursorów tego gatunku. Czy spodziewał się Pan tak prestiżowego wyróżnienia?

Jest mi miło, że mogłem się stać prekursorem tego gatunku. Wielki Kaliber to było spore zaskoczenie. Jednak nagroda, która przypadła mi w udziale, nie przestawiła mojego życiu na inne tory. Stałem się w jakimś zakresie rozpoznawalny, ale trud pisania wcale się przez to nie zmniejszył. Przeciwnie, muszę stale udowadniać, że na tę prestiżową nagrodę zasłużyłem.


Chodzą słuchy, że jest Pan pisarzem zafascynowanym Lwowem. Skąd wzięła się fascynacja tym miastem?

Mój związek ze Lwowem był mi (chyba?) pisany. Z jakimś uporem chciałem się zbliżyć do królewskiego miasta; na usprawiedliwienie dodam, że większość z Polaków, nawet nieświadomie, jest nim zainspirowana. Fascynuje mnie polski Lwów, którego już nie ma. Chcę podkreślić, że samo miasto, bez ludzi, którzy kiedyś tworzyli jego bogatą i różnorodną atmosferę, jest wydmuszką. Czasem przekornie udowadniam, że skoro Mieczysław Orłowicz, mieszkaniec Lwowa, pisał o Olsztynie w swoim przewodniku, więc nie jest niczym szczególnym, że ja, mieszkaniec Olsztyna, piszę o Lwowie.


Marek Krajewski również zamieścił akcję kilku swoich powieści we Lwowie, ale... to Pan był pierwszy. Podobają się Panu książki "kolegi po fachu"?

Z tym wiąże się pewna tajemnica. Kilka lat wstecz na spotkaniu literackim w Krakowie Marek Krajewski zwrócił się do mnie z prośbą, czy zgodzę się, by on przeniósł akcję swoich powieści z Wrocławia do Lwowa. Przystałem na to, ale postawiłem mu nie byle jaki warunek: nasi bohaterowie mieli napić się lwowskiego piwa. I tak się stało. W powieści „Rzeki Hadesu" Jakub Stern popija z Edwardem Popielskim ulubione piwo marcowe "z kotwiczką". W rewanżu zaprosiłem Edwarda Popielskiego do swojej powieści. W „Akuszerze śmierci” pojawia się Popielski w kluczowej scenie na lotnisku przy wieży spadochronowej. Urzeka mnie klimat i precyzyjna budowa powieści Marka Krajewskiego. Kibicuję mu w jego osiągnięciach.


Jednym z najważniejszych elementów każdej książki jest główny bohater. W kryminałach najczęściej jest nim inspektor policji, w swojej serii lwowskiej uczynił Pan nim dziennikarza Jakuba Sterna. Jaki powinien być bohater, żeby czytelnik go pokochał?

Bez różnicy, czy to będzie mężczyzna, czy kobieta. Bohater powieściowy musi być postacią złożoną, opisaną bez lukru. Musi mieć prawo do błędów, do porywów serca i poszukiwać sensu życia, a pisarz nie powinien mu tego ułatwiać. Mój przepis na bohatera wcale nie przesądza, że czytelnicy go polubią.


W ostatniej dekadzie w świecie literackim można dostrzec wysyp różnej maści kryminałów (retro, skandynawskich i innych). Skąd Pana zdaniem taki boom?

Gdybym powiedział, że książka jest towarem, a boom to efekt kampanii reklamowej wydawnictw, naraziłbym się niektórym kolegom i koleżankom „po piórze”. Rzecz jasna śledzę nowości zagraniczne i wiem, co się dzieje na scenie polskiego kryminału, choć nie wszystko czytam z braku czasu.


Czy jest w pańskim dorobku jakaś książka, do której czuje Pan szczególny sentyment, którą uważa Pan za najlepszą ? Albo inaczej: czy jest jakaś książka, która po wydaniu przeszła bez wielkiego echa, a uważa Pan, że warto byłoby się nią bardziej zainteresować.

Inna jest klasyfikacja czytelników, inna krytyków, zaś pisarz ma prawo do własnej oceny swojego dorobku. Powieścią, do której mam wielki sentyment, jest „Ochronka Anioła Stróża”, wydana w Oficynce. Lubię Piotra Magnusa, pisarza, który pisze biografię tajemniczego Leo Maksymiliana Guardiana. Wciąż ciekawi mnie Jürgen Schlichtinger młody lekarz zakochany po uszy w swojej pacjentce, w zakładzie dla psychicznie chorych w Kortau, z powieści „Testament”. To nie jedyni wymyśleni przeze mnie bohaterowie, z którymi mógłbym się zaprzyjaźnić.

Jest Pan autorem również kilku dramatów. "Aktorski pasjans" był wystawiany w Teatrze im. Mickiewicza w Częstochowie (premiera 1990r). A czy któryś z pozostałych dramatów również doczekał się wystawienia na teatralnych deskach? Czy można gdzieś je przeczytać?

„Moja siostra Stella” była drukowana w „Scenie”, w numerach 9 i 10, w 1988 r., lecz nie doczekała się premiery na scenicznych deskach.


”Lekcja martwej mowy” to powieść zamykająca lwowską serię. Jakie ma Pan dalsze plany? Są pomysły na kolejne książki? A może już pracuje Pan nad jakąś i jest szansa, że niebawem pojawi się na księgarskich półkach?

Zacząłem pisać dwie powieści. Wiem, że czeka mnie kilkanaście miesięcy harówki. Na razie przedzieram się przez mgłę, widzę jakieś zarysy. Ostrożnie, by nie zapeszyć, zbliżam się do postaci, do których muszę dorosnąć.

Dziękuję za rozmowę i życzę nieustającej weny!


 

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Alberto Citterio

Hamburger. Smakowite przepisy...

- - - - -

Paweł Fortuna

Pozytywna psychologia porażki

- - - - -

Kinga Korska

Projekt związek

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Moje pisanie powoli zmienia się w regularną pracę" - Katarzyna Berenika Miszczuk

X X X X X

"Fascynuje mnie polski Lwów, którego już nie ma" - rozmowa z Pawłem Jaszczukiem

X X X X X

"Powołałam do życia bohaterkę, której jeszcze świat nie widział'"- wywiad z Ewą Zdunek

patronujemy

Bieg do gwiazd

Dominika Smoleń

^^^^^

Czas w dom zaklęty

Katarzyna Enerlich

^^^^^

Tajny agent

Joseph Conrad

^^^^^

Mąż zastępczy

Joanna M.Chmielewska

^^^^^

Córka Ewy

Honore de Balzac

^^^^^

Villette

Charlotte Bronte


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.