Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

"Dziś ludzie mają w sobie więcej odwagi, by kończyć związki, które nie dają im satysfakcji" - rozmowa z prof. Zbigniewem Izdebskim

Zbigniew Izdebski to polski pedagog i seksuolog, specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego, profesor nauk humanistycznych, wykładowca akademicki. Wspólnie z Januszem Leonem Wiśniewskim napisał niedawno publikację pt. "Intymnie. Rozmowy nie tylko o miłości". Autorzy spotkali się, by porozmawiać o najważniejszych sprawach w życiu człowieka: o miłości i o tym, co z tą miłością jest nierozerwalnie związane - o seksualności, intymności, bliskości i czułości. Ich rozmowa wciąga, skłania do refleksji, czasami zaskakuje. Nie ma w niej tematów tabu, ani niewygodnych pytań; jest wiedza, są konkretne porady i obrazowe przykłady, a także bardzo intymne wyznania...

 

Ludwik Mańczak: Z jakimi problemami zgłaszają się do Pana najczęściej pacjenci?

Zbigniew Izdebski: Jeżeli chodzi o mężczyzn, najczęstsze problemy z jakimi przychodzą, to kwestie relacji w związku wynikające na przykład z dysfunkcji seksualnych typu przedwczesne wytryski, zaburzenia erekcji. Inne kwestie, dość często się pojawiające to różnego rodzaju konflikty w małżeństwie, sytuacje, gdy namiętność przemija, kiedy będąc w związku zakochują się w kimś innym, zdrada, poczucie atrakcyjności, problem orientacji seksualnej, problem zazdrości, tendencje dotyczące pedofilnych zachowań, czy bycia ofiarą przemocy seksualnej. Istotnym problemem są również uzależnienia - od internetu i od seksu, co często wiąże się ze sobą.

 

Kiedy zaczyna się uzależnienie od seksu? Czy jest jakaś ustalona granica, której przekroczenie oznacza uzależnienie, czy też wszystko jest tutaj względne?

Uzależnienie od seksu, jak każde inne zaczyna się w sytuacji, kiedy zauważamy, że to nam zaburza zarówno funkcjonowanie w społeczeństwie, jak i w związku. Gdy dla kogoś ważniejszy będzie seks niż wszystko to, co dotyczy życia rodzinnego i związanych z tym obowiązków, pracy zawodowej, a przy tym w widoczny sposób relacje z otoczeniem ulegają pogorszeniu, to wtedy możemy już mówić o problemie. Niejednokrotnie ktoś stara się sam siebie przekonywać, iż nie jest jeszcze uzależniony, tylko po prostu ma taki styl życia, lubi często zmieniać partnerki/partnerów seksualnych, ale nie zauważa tego, że następuje pewna destrukcja w jego życiu. Bo, przykładowo, siedzi w pracy i zamiast koncentrować się na swoich zadaniach zawodowych, pojawiają się myśli, żeby zaraz kogoś w sieci poznać i umówić się na wieczór.

 

Czy w takim razie można powiedzieć, że mężczyzna, który w ciągu dnia wielokrotnie miewa myśli o treści erotycznej, a każdego wieczoru chce uprawiać seks ze swoją partnerką, jest już uzależniony?

Myślę, że taki mężczyzna jest zdrowy i w tym przypadku nie ma co doszukiwać się problemu. Jeżeli ktoś w ciągu dnia myśli o seksie, nawet wielokrotnie, to jest to raczej normalny objaw. A że codziennie chce uprawiać seks ze swoją partnerką? No to daj Boże! Problem pojawia się wówczas, kiedy on chce codziennie współżyć, ale ona nie ma ochoty na taką częstotliwość.

 

Janusz Leon Wiśniewski mówi, że decydując się na leczenie w klinice, seksoholik podpisuje deklarację, zobowiązując się, że już nigdy z żoną czy jakąkolwiek inną partnerką nie będzie uprawiać seksu. Naprawdę tak przerażająco to wygląda?

To wszystko zależy od danej koncepcji terapeutycznej i formy tego uzależnienia. Z pewnością nie jest jednak tak, że seksoholik w przyszłości ma być osobą, która musi i powinna żyć w całkowitej abstynencji seksualnej. Tylko najpierw, żeby poradzić sobie z tym problemem, należy wprowadzić pewien system regulacji. Abstynencja jest oczywiście wskazana na określonym etapie terapii. Chodzi o to, aby wypracować taki element życia seksualnego, żeby dla osoby uzależnionej nie było to destrukcyjne w dalszym życiu.

 

Czy pornografia ma destrukcyjny wpływ na psychikę człowieka i negatywne przełożenie na jego relacje z partnerką?

Wszystko zależy od tego, czy ktoś jest uzależniony od pornografii i nie może bez niej funkcjonować, czy też ogląda jedynie dla przyjemności, potrafiąc to sobie spokojnie reglamentować. Jeśli osoba dorosła jest świadoma tego, czym jest materiał pornograficzny, a czym jest realne życie seksualne, to można potraktować ją jako formę urozmaicenia współżycia. Mając do tego dystans, pornografia może być ciekawostką, rozrywką, a dla niektórych nawet inspiracją.

 

O ile masturbację nastolatków można tłumaczyć określonym etapem rozwoju i uznać za rzecz zupełnie normalną, o tyle już chyba nie można w ten sposób tłumaczyć mężczyzn będących w sile wieku? Mam na myśli przede wszystkim tych, którzy nie posiadają stałej partnerki, może nawet czasami nie dążą do jej posiadania, bo masturbacja zaspokaja ich potrzeby.

Masturbacja jest naturalną formą rozładowania napięcia, nie tylko przypisaną okresowi dojrzewania. Masturbacja może być pewnym uzupełnieniem życia seksualnego, np. w sytuacji, gdy partner/partnerka ma mniejsze potrzeby. Jeśli ktoś dokonuje wyboru w swoim życiu, woli skoncentrować się na autoerotyzmie niż na współżyciu i dobrze się z tym czuje, to nic nikomu do tego. Można się ewentualnie zastanawiać, dlaczego tak się dzieje, co się takiego wydarzyło w jego życiu, że przedkłada masturbację nad współżycie. O problemie można natomiast mówić tylko wtedy, kiedy to dla samego zainteresowanego będzie stanowić kłopot.

 

Potrzeby seksualne zmieniają się wraz z wiekiem. Mówiąc w dużym uproszczeniu: mężczyźni mają największe potrzeby do 40-tki, kobiety z kolei po 40-tce odczuwają największą ochotę na seks. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.

Myślę, że u kobiet największe libido występuje jednak trochę wcześniej, czyli między 30 a 40 rokiem życia. Natomiast po 40-tce, a szczególnie w okresie menopauzalnym, niektóre kobiety czują się bardziej wyzwolone w relacjach seksualnych, w sytuacji kiedy wcześniej przeżywały chociażby lęk przed ciążą i to im w bardzo dużym stopniu utrudniało czerpanie radości z życia seksualnego. I może tutaj to, o czym Pan mówi, jest dla tej kobiety ważne. Odnośnie mężczyzn popęd rzeczywiście z wiekiem spada, ale generalnie utrzymuje się również na określonym poziomie w późniejszych etapie życia. Oczywiście wszystko to sprawa indywidualna.

 

Seks oralny obecnie jest już chyba powszechną formą stosowaną przez Polaków w sypialni. Czy zdarzają się w Pana praktyce osoby, które mają z tym poważny problem, nie potrafią się przemóc? Chodzi mi tutaj głównie o kobiety, bo wydaje mi się, że nie ma na świecie zdrowego mężczyzny, który w ten sposób nie chciałby zadowalać swojej partnerki... Czy są osoby, które nie uprawiają seksu oralnego?

Zaskoczę Pana, są tacy mężczyźni - i to nie jest wcale taka mała grupa - którzy w ogóle nie uprawiają seksu oralnego, nie akceptują tej formy, nie sprawia im ona satysfakcji, a nawet niekiedy odpycha. W Polsce ok. 40% Polaków ma doświadczenia związane z seksem oralnym, a gdybyśmy popatrzyli na internautów, którzy są trochę odrębną kategorią, to prawie 80% praktykuje seks oralny. Coraz więcej mówimy o tej formie, coraz częściej mamy poczucie, że seks oralny jest normą medyczną. My natomiast powinniśmy zawsze brać pod uwagę w relacjach normę partnerską. Gdy druga strona z różnych przyczyn nie akceptuje tej formy aktywności seksualnej, no to musimy uszanować taką postawę. Oczywiście możemy prowadzić negocjacje, ale jeżeli już wszystko zostanie wyczerpane, to temat należy zamknąć, nie dla wszystkich bowiem seks oralny jest formą takiej samej przyjemności, jak by się nam wydawało. Jest dużo kobiet, które nie chcą w ten sposób zaspokajać partnera, ale warto zauważyć, że coraz więcej pań w wieku dojrzałym przyjmuje postawę ludzi młodych, akceptując seks oralny. Ogólnie można powiedzieć, że z roku na rok wyraźnie zwiększa się liczba fanów seksu oralnego. Gdybyśmy spojrzeli tylko na internautów, moglibyśmy z powodzeniem stwierdzić, że Polska jest ojczyzną seksu oralnego. Trzeba tutaj tylko zaznaczyć, że choć wiele osób dziś korzysta z internetu, to jednak nie wszyscy są internautami, którzy wykorzystują sieć do celów związanych z erotyką.

 

Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Ale czy rzeczywiście osoby, które różnią się dość istotnie charakterologicznie, mimo, że są dla siebie atrakcyjne seksualnie, mogą stworzyć udany, długotrwały związek? Na początku znajomości z pewnością ta odmienność partnera może się podobać, ale chyba po pewnym czasie zaczyna przeszkadzać. Ponoć tzw. chemia mija po 2-3 latach i jeśli partnerów nie łączy coś więcej poza seksem, jakieś wspólne cele, zainteresowania, to związek prawdopodobnie się rozpadnie. Czy tak to właśnie wygląda?

Może być tak, że osoby o pewnych odmiennościach nieźle spełniają się w seksie i jednocześnie nieźle uzupełniają w życiu. Natomiast musi być coś, co ludzi łączy. Myślę, że taką ważną wartością jest miłość, a co za tym idzie poczucie bezpieczeństwa. Niektóre pary, nawet mając odmienne koncepcje na życie, czują się bezpiecznie w związku i przede wszystkim z tego powodu mają szansę stworzyć długotrwałą i szczęśliwą relację. Są też pary, w których kobieta i mężczyzna mają wspólne pasje, ale po pewnym czasie przemija namiętność i pożądanie, powstaje pewna pustka, to też jest trudne do utrzymania. Tak więc nie ma tutaj reguły. Często ludzie są ze sobą m.in. dlatego, że przyzwyczaili się do siebie i nie chcą szukać czegoś nowego, eksperymentować.

 

Ale jednak liczba rozwodów z roku na rok rośnie. Jakie są najistotniejsze przyczyny tego stanu rzeczy? Zdrady, tak zwana niezgodność charakterów?

Dziś ludzie mają więcej odwagi w sobie, żeby kończyć związki, które nie dają im satysfakcji, o których mają wewnętrzne przekonanie, że są po prostu nieudane. Niejednokrotnie ludzie nie posiadają umiejętności walczenia o związek, nie chcą skorzystać z porady terapeuty, a przecież kryzysy w relacjach partnerskich zdarzają się, to jest coś zupełnie naturalnego. Zdrada jest oczywiście jedną z częstych przyczyn rozpadu związku, ale zdrada nie bierze się znikąd, jest objawem pewnego rodzaju kryzysu.

 

W książce zaciekawiło mnie zdanie: "życzymy wszystkim, żeby mieli szczęście przeżywać spełnioną, odwzajemnioną miłość, ale jeśli to się nam nie zdarza, to wchodźmy w relacje z innymi ludźmi, które dają nam poczucie przyjemności....Też warto" Czy uważa więc Pan, że warto podejmować współżycie seksualne z osobami, do których się wprawdzie nie pała wielkim uczuciem, ale które się po prostu lubi, z którymi miło się spędza czas?

Jeśli traktujemy seks jako ważną wartość w naszym życiu i mamy też poczucie, że seks może być pewną formą naszego relaksu, pewną formą przyjemności, to sądzę, że jak najbardziej można uprawiać seks również z osobą, do której nie czuje się nic więcej, poza sympatią. Każdy w swoim życiu dokonuje pewnych wyborów - są ludzie, którzy współżyją ze sobą bez wielkich uczuć i są z tego zadowoleni. Moim zadaniem nie jest jednak ocena, wartościowanie określonych postaw. Na pewno jednak znacznie lepiej być w relacjach seksualnych z osobą, którą się kocha.

 

Dziękuję za rozmowę.

 


 

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Piotr Gociek

POzamiatane. Jak Platforma...

- - - - -

Irene Corona

Szatan nienazwany

- - - - -

Elizabeth Gilbert

Wielka Magia

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Kobieta czuje się dziś bezpieczna, gdy ma zawód i sama zarabia" - wywiad z Hanną Kowalewską

X X X X X

"Dulszczyzna w Krakowie ma swoją długą tradycję" - rozmowa z Markiem Harnym

X X X X X

"Nie robię z nich aniołów'"- wywiad z Arturem Górskim

patronujemy

Wajda. Kronika wypadków...

Bartosz Michalak

^^^^^

Droga do przebaczenia

Katarzyna Łochowska

^^^^^

Magda Skubisz

Dżus & Dżin

^^^^^

Irlandzkie łąki

Susan Anne Mason

^^^^^

Jak każe obyczaj

Edith Wharton

^^^^^

Jamnikarium

Agata Tuszyńska


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.