Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

"My, swingersi" - P.D. Wolni

* * *

Jak dotąd nie zajmowałem się bliżej tematem seksu grupowego w jakimkolwiek aspekcie, niemniej wydawało mi się, że jest to zjawisko marginalne. Szacuje się, że 2-3% par preferuje zabawy w większym gronie i... w sumie nie robi to na mnie wrażenia, bo statystycznie rzecz biorąc trzy pary na sto to faktycznie niewiele. Ale gdyby przełożyć te dane na całą populację, mogłoby się okazać, że w naszym kraju miasto wielkości Zielonej Góry jest stolicą seksu grupowego, a każdy z mieszkańców oddaje się takim praktykom z określoną regularnością (to oczywiście nieco uproszczona teoria - obejmująca wszystkich, bez względu na wiek). Nie wiem, ile w tych statystykach jest prawdy, w jaki sposób przeprowadzono badania, ale nawet jeśli są w pewnym stopniu błędne, nieco zawyżone, to i tak są bardzo zaskakujące. Gdy w moje ręce trafiła książka pt. "My, swingersi", w której dojrzałe małżeństwo opisuje swoje bogate doświadczenia, zebrane w ciągu blisko dwóch dekad takiej aktywności, z zaciekawieniem zatopiłem się w lekturze. Autorzy pod pseudonimem P.D.Wolni (Pussy i Dick) przedstawili relacje pełne pikantnych szczegółów ze spotkań z innymi parami oraz singlami, które odbywały się w prywatnych domach i mieszkaniach, wynajętych apartamentach, pokojach hotelowych, na łonie natury, a także w klubach dla swingersów.
Zdaniem niektórych seksuologów, istnieje płynna granica między zamiłowaniem do seksu, które jest ze wszech miar zdrowym objawem, a uzależnieniem. Po lekturze książki "My, swingersi" stwierdzam jednoznacznie, że autorzy są... uzależnieni od seksu. Nie wydaje się jednak, żeby źle się z tym czuli - są dorośli, w pełni świadomi swoich wyborów, nie mam więc prawa ich oceniać. Generalnie jestem człowiekiem otwartym, staram się być tolerancyjny (choć przyznam szczerze, że nie zawsze mi się to udaje), nawet gdy dane poglądy/działania są dla mnie nie do końca zrozumiałe, unikam krytykowania i narzucania własnego punktu widzenia. Bardzo się więc zdziwiłem, gdy kilka fragmentów w książce istotnie mnie zniesmaczyło. Seks jest (albo raczej bywa) niesamowitym przeżyciem, również w sytuacji - tutaj pewnie narażę się wielu osobom - gdy między partnerami nie ma płomiennego uczucia. Mimo wszystko uważam, że należy odpowiednio do niego podchodzić, a nie ograniczać się tylko i wyłącznie do beznamiętnej kopulacji, zgodnie z zasadą "byle jak, byle gdzie, byle z kim". Spontaniczność ma swoje pozytywne strony, niekiedy jednak może być odpychająca, czego najlepszym przykładem jest spółkowanie bohaterów wspomnień w dyskotece z zupełnie przypadkowymi, pijanymi i naćpanymi nastolatkami obu płci.

Opisy spotkań, których celem nadrzędnym jest wspólny seks, połączone są z rozważaniami i przemyśleniami autorów, dotyczącymi nie tylko sfery erotycznej, ale również ludzkich zachowań, cechujących dorosłych, aczkolwiek niedojrzałych emocjonalnie osobników. Szczególnie Pussy lubuje się w piętnowaniu nieodpowiedzialnych i niehonorowych postaw wyrażających się m.in. poprzez niezdecydowanie. Od pierwszych stron książka wzbudziła we mnie spore zainteresowanie, a ciekawość z każdą przewracaną kartką wydatnie wzrastała. Niestety, mniej więcej po stu stronach owa ciekawość została w pełni zaspokojona i przez dalszą część lektury towarzyszyło mi narastające... znużenie. Kolejne seksualne przygody swingującej pary w większości były powielaniem poprzednich, zmieniała się tylko nieznacznie sceneria, ludzie i jakieś inne, drobne elementy oprawy. Wartość literacka publikacji jest raczej niewielka, chociaż nie chciałbym z tego robić wielkiego zarzutu, wszak sięgając po "My, swingersi" nie powinno się oczekiwać mistrzowskiego stylu i formy. Chodzi tutaj bardziej o poznanie środowiska swingersów od środka i zrozumienia motywów, którymi się kierują.

Dla kogo jest ta książka? Bez wątpienia tylko dla dorosłych czytelników. Ale też nie dla wszystkich. Jeśli ktoś na samą, czysto hipotetyczną myśl o uczestnictwie w seksualnej orgietce z wymianą partnerów czuje spory dyskomfort, zazdrość, czy może nawet obrzydzenie, powinien darować sobie tę lekturę, bo ręczę, że po najwyżej kilkunastu stronach rzuci książkę w kąt i prawdopodobnie do niej więcej nie wróci. Natomiast ci, którzy nieśmiało fantazjują o łóżkowych igraszkach w różnych układach większych niż 1na1, mogą z tej publikacji zaczerpnąć inspirację do wyrugowania rutyny z sypialni i urozmaicenia swojego życia seksualnego.

wydanie: NOVAE RES, 2015
liczba stron: 212
kategoria: erotyka


 

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

red. Małgorzata Durnowska

Wy-kasz się w kuchni...

- - - - -

Paweł Fortuna

Pozytywna psychologia porażki

- - - - -

Vincent Amiel

Niezawodne przepisy na każde...

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Moje pisanie powoli zmienia się w regularną pracę" - Katarzyna Berenika Miszczuk

X X X X X

"Fascynuje mnie polski Lwów, którego już nie ma" - rozmowa z Pawłem Jaszczukiem

X X X X X

"Powołałam do życia bohaterkę, której jeszcze świat nie widział'"- wywiad z Ewą Zdunek

patronujemy

Bieg do gwiazd

Dominika Smoleń

^^^^^

Czas w dom zaklęty

Katarzyna Enerlich

^^^^^

Tajny agent

Joseph Conrad

^^^^^

Mąż zastępczy

Joanna M.Chmielewska

^^^^^

Córka Ewy

Honore de Balzac

^^^^^

Villette

Charlotte Bronte


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.