Nowa Czytelnia - serwis literacki

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

'Czasami kłamię' - znakomity debiut Alice Feeney

Prawa do debiutanckiej powieści Alice Feeney zostały sprzedane do ośmiu krajów jeszcze przed premierą. Zapomnij o wszystkich thrillerach, które do tej pory czytałeś/aś. Jest wielce prawdopodobne, że "Czasami kłamię" Tobą zawładnie.

o książce słów kilka


Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds:

Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha.

Rzecz druga: jest Boże Narodzenie, a Amber leży w szpitalu w stanie śpiączki. Zapadła w nią po wypadku samochodowym, którego praktycznie nie pamięta. Jej ciało jest bezwładne i nieruchome, zdane na łaskę i niełaskę innych ludzi, ale jej umysł nie śpi, analizując wydarzenia ostatnich tygodni. Na co dzień czuwają nad nią siostra i mąż, których po cichu podejrzewała o romans. W ciemności szpitalnej sali czai się jednak ktoś, kto nieustannie jej zagraża. Policja także nie wierzy w nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ślady na ciele Amber wskazują na to, że ktoś celowo chciał wyrządzić jej krzywdę. Kim jest tajemniczy oprawca? Czy to mąż Amber, tak jak podejrzewają śledczy? Czy może duch przeszłości, ktoś, o kim dawno już zapomniała? Poza tym...

Rzecz trzecia: tak się składa, że Amber czasami kłamie.

W tej intrygującej, mrocznej opowieści niczego nie można być pewnym. Nie ma jednej wersji wydarzeń, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Kto mówi prawdę?


kilka słów o autorce

Alice Feeney – brytyjska pisarka i dziennikarka, przez piętnaście lat pracowała dla BBC News jako wydawca, reporterka i producentka. W 2016 roku ukończyła kurs pisarstwa organizowany przez Faber Academy w Londynie. Razem z mężem i psem mieszka w hrabstwie Surrey. “Czasami kłamię” to jej debiutancka powieść, do której prawa zostały sprzedane jeszcze przed premierą do 8 krajów!

 

fragment książki

Teraz

Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, grudzień 2016

Zawsze lubiłam moment zawieszenia między snem a jawą. Te kilka cennych ułamków sekund, zanim otworzy się oczy, kiedy człowiek przyłapuje się na wierze, że jego sny mogą być rzeczywistością. Chwila niezwykłej przyjemności albo bólu, nim zmysły na powrót dojdą do głosu i poinformują cię, kim, czym i gdzie jesteś. Teraz jednak, jeszcze przez sekundkę, rozkoszuję się złudzeniem, które pozwala mi sobie wyobrażać, że mogę być kimkolwiek, gdziekolwiek, mogę być kochana.

Czuję na powiekach światło i zwracam uwagę na platynową obrączkę na palcu. Wydaje się cięższa niż zwykle, jakby jej waga ściągała mnie do ziemi. Moje ciało jest przykryte prześcieradłem; pachnie obco i zastanawiam się, czy przypadkiem nie jestem w hotelu. Ulatnia się wszelka pamięć o tym, o czym śniłam. Próbuję ją pochwycić, usiłuję być kimś, kim nie jestem, i pozostać gdzieś, gdzie mnie nie ma, ale nie mogę. Nadal jestem tylko sobą i tylko tutaj, gdzie – wiem to już teraz – wcale nie pragnę być. Bolą mnie ręce i nogi i jestem tak straszliwie zmęczona, nie chce mi się uchylać powiek, aż przypominam sobie, że i tak nie mogę tego zrobić.

Niczym podmuch lodowatego powietrza ogarnia mnie panika. Nie mogę sobie przypomnieć, co to za miejsce i jak się tu dostałam, ale przynajmniej wiem, kim jestem. Nazywam się Amber Reynolds. Mam trzydzieści pięć lat. Moim mężem jest Paul. Powtarzam sobie w głowie te trzy fakty, trzymam się ich kurczowo, jakby mogły mnie ocalić, lecz mimo to pamiętam, że czegoś w tej historii brakuje, ktoś wyrwał ostatnie kartki. Gdy już uzupełniam w miarę możliwości wspomnienia, na powrót je zagrzebuję, aż cichną w mojej głowie na tyle, bym znowu mogła myśleć, czuć, próbować doszukać się w tym jakiegoś sensu. Jedno wspomnienie odmawia jednak posłuszeństwa, uparcie próbuje wydostać się na powierzchnię, ale nie chcę dać mu wiary.

Do mojej świadomości przebija się odgłos jakiejś aparatury, wykradając mi ostatnie strzępy nadziei i pozostawiając tylko niechcianą pewność, że znajduję się w szpitalu. Sterylny smród tego miejsca sprawia, że mam ochotę wymiotować. Nienawidzę szpitali. To domy śmierci i spóźnionego żalu, nigdy dobrowolnie bym do żadnego nie weszła, nie mówiąc już o pobycie.

Przedtem byli tu jacyś ludzie, obcy, teraz to pamiętam. Posługiwali się słowem, którego postanowiłam nie słyszeć. Przypominam sobie zamieszanie, podniesione głosy i strach, nie tylko mój własny. Wysilam się, by przywołać coś jeszcze, ale umysł mnie zawodzi. Stało się coś bardzo złego, tylko nie wiem co ani kiedy.

Czemu go tu nie ma?

Czasem niebezpiecznie jest zadawać pytanie, kiedy zna się już odpowiedź.

On mnie nie kocha.

Zaznaczam sobie tę myśl.

Słyszę otwierane drzwi. Dźwięk kroków, a potem wraca cisza, ale nie idealna, już nie tak czysta. Wyczuwam stęchły odór papierosów, z prawej strony słyszę długopis drapiący po papierze. Ktoś po mojej lewej odkasłuje i dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że w pokoju są dwie osoby. Obcy ludzie w ciemnościach. Jest mi zimniej niż przedtem i czuję się straszliwie mała. Nigdy w życiu nie byłam tak przerażona.

Chciałabym, żeby ktoś coś powiedział.

– Kto to? – pyta kobiecy głos.

– Nie mam pojęcia. Biedaczka, co za tragedia – odpowiada druga kobieta.

Żałuję, że w ogóle się odezwały. Zaczynam krzyczeć.

Nazywam się Amber Reynolds! Jestem prezenterką radiową! Dlaczego nie wiecie, kim jestem?

Raz za razem wykrzykuję te same słowa, ale kobiety nie zwracają na to uwagi, bo na zewnątrz milczę. Na zewnątrz jestem nikim i nie mam imienia.

Chcę zobaczyć tę siebie, którą widzą one. Chcę usiąść, wyciągnąć rękę i ich dotknąć. Chcę znowu coś poczuć. Cokolwiek. Kogokolwiek. Chcę zadać tysiące pytań. Wydaje mi się nawet, że chcę poznać na nie odpowiedzi. Kobiety znowu posłużyły się tym słowem, co wcześniej, tym, którego nie chcę słyszeć.

Wychodzą, zamykając za sobą drzwi, ale słowo pozostaje i jestem z nim sam na sam, nie mogę go już ignorować. Nie mogę otworzyć oczu. Nie mogę się poruszyć. Nie mogę się odezwać. Słowo wypływa jak bańka powietrza, pęka w zetknięciu z powierzchnią i wiem, że jest prawdziwe.

Śpiączka.

* * * * *

 

źródło: inf. nadesłana


 

wyszukiwarka

najnowsze recenzje

Luis Suarez

Przekraczając granice

- - - - -

Pavel Nedved

Piłkarze odchodzą, mężczyźni zostają

- - - - -

Marcin Urbaś

Biegać każdy może

oceny książek

* kiepska

** bardzo przeciętna

*** przeciętna książka

**** dobra książka

***** bardzo dobra

wywiady i reportaże

"Moje pisanie powoli zmienia się w regularną pracę" - Katarzyna Berenika Miszczuk

X X X X X

"Dulszczyzna w Krakowie ma swoją długą tradycję" - rozmowa z Markiem Harnym

X X X X X

"Powołałam do życia bohaterkę, której jeszcze świat nie widział'"- wywiad z Ewą Zdunek

patronujemy

Dakota

Michał Piedziewicz

^^^^^

Pies Baskerville'ów

Arthur Conan Doyle

^^^^^

Posiadacz

John Galsworthy

^^^^^

Filip

Leopold Tyrmand

^^^^^

Życie pszczół

Maurice Maeterlinck

^^^^^

Villette

Charlotte Bronte


INFORMACJA

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
w celach statystycznych oraz w celu
dostosowania serwisu do indywidualnych
potrzeb osób odwiedzających. Zmiany ustawień
dotyczących plików cookie można dokonać
w dowolnej chwili modyfikując ustawienia
przeglądarki. Korzystanie z naszej strony
bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza,
że będą one zapisane w pamięci urządzenia.